Czy każdy sport to zdrowie?

Przed nami wakacje, a dla niektórych naszych pacjentów oznacza to nie tylko chwilę wytchnienia od codziennych obowiązków, ale także okazję do wyjechania na wymarzony obóz sportowy. Codzienne zajęcia, treningi, rywalizacja, zawody… brzmi świetnie! Jeszcze tylko jeden mały podpis i pieczątka od lekarza na jakimś tam papierku, że nie ma do tego przeciwwskazań, ale hej – przecież sport to zdrowie, żaden lekarz nie odmówi podpisania czegoś takiego, prawda?

W tym momencie wielu młodych ludzi dowiaduje się, że jednak nieprawda.

Owszem, sport to zdrowie – ale niestety nie każdy i nie dla każdego. Rekreacyjne uprawianie sportu i regularna aktywność fizyczna jest oczywiście wszystkim zalecana, nawet dzieciom z ciężkimi wadami serca! W ten sposób wzmacnia się ciało, poprawia odporność, zwiększa wydolność całego organizmu, w tym serca.

Inaczej sprawa wygląda, kiedy mówimy o bardziej wyczynowym podejściu do ruchu. Codzienne ciężkie treningi, wymagające zawody, podporządkowanie całego życia albo większości pod ukochaną dyscyplinę sportu… To wszystko oznacza, że zarówno serce, jak i cały organizm jest poddawany niefizjologicznemu obciążeniu – a więc takiemu, do którego nie zostało stworzone.

Oczywiście znamy przykłady osób, które z pasji do ruchu uczyniły swój sposób na życie i karierę, odnoszą sukcesy i cieszą się wspaniałym zdrowiem – Robert Lewandowski, Iga Świątek czy rozsławiona ostatnio Maja Chwalińska. Znamy też jednak dużo smutniejsze historie: atletycznych, młodych i (wydawałoby się) zdrowych ludzi, których przedwczesna śmierć miała prawdopodobnie związek z wyczynowym uprawianiem sportu. Słyszymy potem, że ktoś miał nierozpoznaną wadę serca, a ktoś wrodzoną arytmię, ktoś inny kardiomiopatię, o której nie wiedział…

Nikt z nas nie ma rentgena w oczach i nie powie z całą pewnością: jesteś zdrowy, możesz śmiało dźwigać ciężary! Żeby tak stwierdzić, trzeba wykonać całe mnóstwo specjalistycznych badań. Absolutną podstawą jest EKG i echo serca. I o ile każdy pediatra czy lekarz rodzinny powinien potrafić ocenić zapis EKG, o tyle – jak już wiecie z naszych wcześniejszych tekstów – z badaniem echo sprawa nie jest już taka prosta.

Ba, nawet mając wykonane te wszystkie badania sprawa nie jest taka oczywista! W tym momencie dziecko może być bowiem zdrowe, ale pediatra, lekarz rodzinny czy kardiolog dziecięcy nie jest w stanie ocenić, jak ten konkretny organizm zareaguje na obciążenie generowane przez długi czas przez ten konkretny sport. Teraz wszystko może być w porządku, ale inaczej serce zareaguje na rok podnoszenia ciężarów, a inaczej na rok biegania w maratonach. Jak to możliwe, spytacie pewnie? Przecież to lekarze, powinni wiedzieć takie rzeczy! Pozwólcie, że odpowiemy pytaniem na pytanie: czy ze złamaną nogą poszlibyście do neurologa? Czy jednak wolelibyście, żeby zbadał i poskładał ją Wam ortopeda?

Lekarzem, który wie, jak dany sport wpłynie na pacjenta, jest lekarz medycyny sportu. Jest to medyk, który po ukończeniu 6 lat studiów i 13 miesięcy stażu musi poświęcić kolejne 4 lata (!), żeby móc tytułować się specjalistą medycyny sportu. Rozumiecie już, dlaczego jego zaświadczenie o braku przeciwwskazań do udziału w zawodach czy obozie sportowym jest znacznie bardziej wiarygodne niż jakiegokolwiek innego specjalisty? Obecnie nie trzeba mieć skierowania, by się do niego udać, a on najlepiej dobierze potrzebne badania. Ponadto, jeśli dziecko będzie pod jego okresową kontrolą, jest szansa, że w porę uda się wyłapać ewentualne niekorzystne zmiany w ciele – zanim wydarzy się tragedia i będzie za późno.

Uwierzcie nam, nikt z lekarzy nie chce ograniczać Waszym dzieciom dostępu do rozwijania swojej pasji w sporcie! Ale nikt z nas nie chce też mieć Waszego dziecka na sumieniu. Ostatecznie stawką jest przecież jego życie i zdrowie – nie sprowadzajmy tego do „papierka”, który „musi się zgadzać”.

Odkryj więcej z Pediatrzy od serca

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej