Nie trać głowy, kiedy dziecko traci przytomność – czyli co warto wiedzieć o omdleniach

Omdlenia to temat, który bez wątpienia dotyka wszystkich: albo się go doświadczyło, albo było się świadkiem czyjegoś zasłabnięcia. Wygląda to zwykle dramatycznie – nagle człowiek osuwa się na ziemię, nie rusza się, nie ma z nim kontaktu… a w dodatku trwa to całe wieki! A przynajmniej takie wrażenie mają świadkowie.

Od razu spieszymy z informacją, że wbrew temu, jak takie zdarzenie wygląda – a wygląda groźnie – omdlenia w większości przypadków nie mają ani groźnej przyczyny, ani groźnych skutków. Wszystko zależy jednak od tego, jak doszło do omdlenia, w jakich okolicznościach, co czuł pacjent tuż przed zdarzeniem i jak dokładnie wyglądało całe zajście.

Ale co właściwie możemy nazwać omdleniem? Definiujemy je jako utratę przytomności o gwałtownym początku, krótkim czasie trwania i samoistnym ustąpieniu. To mechanizm obronny, mający na celu zadbać o stałe ukrwienie mózgu na wystarczającym poziomie. Trochę jak bezpieczniki – „odcinają sprzęty”, których używanie chwilowo może przeciążyć organizm. A wszyscy się chyba zgodzimy, że chwilowe „odcięcie zasilania” mięśniom utrzymującym nas w pozycji pionowej wydaje się dość niewielkim kosztem, by utrzymać odpowiednie ukrwienie narządów kluczowych dla życia – mózgu czy serca.

Najczęściej mamy do czynienia z taką sytuacją: dziecko (zwykle nastolatek) stało długo w jednej pozycji, w zatłoczonym miejscu – na apelu w szkole lub mszy w kościele. W pewnym momencie poczuło, że coś jest nie tak – pojawiły się mroczki przed oczami, szum w uszach, zawroty głowy… i kolejne, co taki młody człowiek pamięta, to to, że leży na ziemi, otoczony zmartwionymi ludźmi. Dowiaduje się, że osunął się na ziemię, leżał bez ruchu, przez kilka-kilkanaście sekund nie było z nim kontaktu. Coś go może boli, bo o coś przy okazji uderzył, może jest trochę zaniepokojony, ale poza tym – w zasadzie nic mu nie jest.

Inne częste historie, które słyszymy w gabinecie pediatry lub kardiologa, to utrata przytomności podczas pobierania krwi lub po nagłym wstaniu z łóżka. Okoliczności jak widać mogą być różne, ale reszta scenariusza wygląda podobnie: mogą się pojawić dziwne objawy tuż przed omdleniem (ale uwaga, nie muszą!), następnie pacjent traci przytomność, a po chwili ją odzyskuje.

Czy takie omdlenia są groźne? Na szczęście – jak już wyżej wspomnieliśmy – nie. Są to omdlenia odruchowe, nie wynikają one z choroby żadnego narządu, a taka sytuacja może się zdarzyć każdemu zdrowemu człowiekowi, nawet wielokrotnie. Nie zwalnia nas to oczywiście z czujności i wykonujemy wtedy pełną diagnostykę kardiologiczną, a czasem także neurologiczną. Najczęściej jednak okazuje się, że nic w tych badaniach nie znajdujemy, a jedyne zagrożenie dla pacjenta związane z omdleniami to to wynikające z… urazu. Rzadko przecież jest tak, że do utraty przytomności dochodzi na środku pokoju wyłożonego miękkim dywanem, prawda? A nagły, niekontrolowany upadek z własnej wysokości może zakończyć się poważnym urazem głowy, klatki piersiowej lub innej części ciała, zwłaszcza, jeśli po drodze na ziemię pacjent zaliczy uderzenie o mebel.

W opisywanym wyżej typie omdleń jest tylko jeden sprawdzony sposób postępowania: unikanie sytuacji, w których wiemy, że może dojść do utraty przytomności. Jeśli natomiast nie jesteśmy w stanie ich uniknąć, to warto pamiętać o kilku ważnych rzeczach:

1. Zawsze zwracaj uwagę na tak zwane objawy prodromalne – czyli przepowiadające omdlenie. Mowa tu o wspomnianych już wyżej mroczkach przed oczami, szumach w uszach, zawrotach głowy, wrażeniu miękkich nóg, zaburzeniach widzenia i wszelkich innych nietypowych dolegliwościach. Jeśli one wystąpią – za chwilę być może dojdzie do przymusowej „drzemki”. Warto wtedy zadbać o to, by upadek był dla ciebie jak najmniej groźny – usiądź więc lub połóż się, najlepiej z uniesionymi nogami.

2. Jeśli czeka cię długie stanie, co jakiś czas się poruszaj – nawet minimalnie. Wystarczy kilka razy przenieść ciężar ciała z pięt na palce albo zacisnąć i rozluźnić pięść. W tej sposób mięśniami pomagamy sercu pompować krew wbrew grawitacji, a to może nas uchronić przed omdleniem.

3. Uprzedź kogoś w otoczeniu, że źle się czujesz. Nastolatki często czują wstyd z powodu swoich dolegliwości, ale naprawdę nie ma niczego wstydliwego w dbaniu o swoje zdrowie i bezpieczeństwo.

4. Jeśli zdarza ci się źle czuć po szybkim wstaniu z pozycji leżącej lub siedzącej, nie rób tego gwałtownie.

5. Dbaj o odpowiednie nawodnienie. W odwodnionym ciele dużo łatwiej dochodzi do nagłych spadków ciśnienia tętniczego, zaburzeń elektrolitowych i innych zjawisk, które generalnie nie sprzyjają dobremu samopoczuciu.

Z zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia, jeśli pacjent przychodzi do gabinetu i mówi na przykład: zemdlałam/zemdlałem podczas lekcji WFu albo treningu. Każda utrata przytomności, która miała miejsce w czasie wysiłku fizycznego lub bezpośrednio po nim powinna nam zapalić czerwoną lampkę w głowie. Istnieje wtedy szansa, że nie mamy do czynienia z omdleniem odruchowym (czyli takim, jak opisane powyżej), tylko z kardiogennym – a więc wynikającym z choroby serca. Wtedy tym bardziej musimy wykonać wszystkie badania kardiologiczne, aby wykluczyć sercowe pochodzenie dolegliwości lub znaleźć przyczynę utrat przytomności i skutecznie ją leczyć.

Utrata przytomności to nie jest objaw, który jest zarezerwowany wyłącznie dla chorób serca – choć, rzecz jasna, z uwagi na nasze zainteresowania to o nich moglibyśmy opowiadać najdłużej. Trzeba jednak pamiętać, że nagła utrata przytomności może występować też w chorobach neurologicznych, przy zaburzeniach elektrolitowych, w cukrzycy i wielu innych schorzeniach z różnych dziedzin medycyny. Jak zawsze zatem: nie panikujmy, ale i nie bagatelizujmy potencjalnie groźnych dolegliwości. A jeśli pojawia się jakakolwiek wątpliwość – warto skonsultować się z lekarzem.

Odkryj więcej z Pediatrzy od serca

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej