Fałszywy alarm czy stan zagrożenia? Objawy, które mylą nawet czujnych pacjentów

Dzieci zapewniają swoim rodzicom całe mnóstwo emocji: od radości i rozbawienia aż po frustrację i złość. Niestety potrafią też napędzić dorosłym niezłego strachu, zwłaszcza podczas chorowania. I pół biedy, jeśli jest to po prostu katar i brzydki kaszel – co jeśli dziecko nagle prezentuje objawy, które od razu kojarzą się z groźną chorobą? Oczywiście od razu opiekunowie łapią za telefon i szukają pomocy czy to w internecie, czy dzwoniąc do przychodni lub na numer alarmowy 112. I nie ma w tym nic dziwnego!

Wśród tych niepokojących objawów są takie, które w głowie rodzica jednoznacznie mówią: moje dziecko ma chore serce. Ale czy na pewno jest to prawda? I w drugą stronę: czasem u dziecka wystąpi taka dolegliwość, której na pewno tata czy mama nie powiązaliby z chorobą serca… a właśnie z nią mamy wówczas do czynienia. Postaramy się dziś omówić główne „podchwytliwe” tematy z obu tych grup.

Objawy, które wydają się być związane z chorobą serca, ale tak naprawdę wcale nie są:

1. Zasinienie wokół ust – to chyba najczęstsza obserwacja u małych dzieci, po której rodzice od razu myślą o konsultacji z kardiologiem. Skojarzenie jest proste i słuszne – zasinienie, czyli sinica, jest faktycznie objawem wielu chorób serca. Ale kluczowa jest lokalizacja: ta umiejscowiona tylko wokół ust lub pod oczami (a nie na samych ustach!) jest u dzieci najczęściej związana z tym, że skóra malucha jest cienka, a płytko położone naczynia krwionośne przez nią prześwitują i tworzy to wrażenie sinicy. Jest to oczywiście wtedy wyłącznie problem estetyczny, a nie zdrowotny.

2. Omdlenie lub utrata przytomności podczas apelu szkolnego/mszy – to z kolei najczęstszy powód wizyty u kardiologa z nastolatkami. Tymczasem jeśli mamy do czynienia z utratą przytomności w okolicznościach apelu w szkole, mszy w kościele czy imprezy w zatłoczonym miejscu, to najpewniej jest to wynik długotrwałego stania w dusznym miejscu, a nie choroby serca. Takie omdlenia nazywamy wazowagalnymi lub odruchowymi – w innym artykule napiszemy o nich nieco więcej.

3. Bardzo szybkie bicie serca w czasie infekcji. Nakładają się tu dwie rzeczy. Po pierwsze, tętno (czyli liczba uderzeń serca na minutę) u dzieci jest wyższe niż u dorosłych. Po drugie, w czasie infekcji, zwłaszcza z gorączką, tętno również rośnie, u każdego. Kiedy te dwie sytuacje się połączą (a obydwie są zupełnie prawidłowym zjawiskiem!), możemy mieć do czynienia z tętnem nawet do 150 na minutę! Dla przypomnienia, zwykle u dorosłego serce uderza około 70 razy na minutę, nic więc dziwnego, że dwa razy szybsze tempo pracy może na rodzicach zrobić wrażenie.

Objawy, które wyglądają niewinnie, a wymagają konsultacji kardiologa:

1. Zasinienie paznokci – klasyczna postać sinicy, często bagatelizowana, jeśli występuje w połączeniu z chłodnymi kończynami. Inną niepokojącą lokalizacją zasinienia są usta – a nie tylko obszar wokół nich. W obu tych przypadkach może to oznaczać groźną chorobę serca i należy pilnie udać się do kardiologa.

2. Zmęczenie niemowlęcia podczas jedzenia. Małe dziecko ma niewiele obowiązków, a główne z nich to moczyć pieluchy, jeść i przybierać na wadze. Jeśli nie robi którejś z tych rzeczy, to oczywiście zawsze nas to niepokoi, ale co jeśli dziecko je – tylko powoli, robi przerwy w jedzeniu, często łapie zadyszkę? Łatwo machnąć ręką i uznać, że ten typ tak ma, ale męczenie się przy jedzeniu to jeden z głównych objawów niewydolności serca u noworodków i niemowląt!

3. Objawy podczas wysiłku fizycznego lub bezpośrednio po nim – takie jak omdlenie, kołatanie serca, ból w klatce piersiowej i inne. Oczywiście kusi, żeby winę za niektóre z tych dolegliwości zrzucić na zbyt intensywny wysiłek, ale jednak wszystko, co ma miejsce jeszcze na hali sportowej czy siłowni powinno nam zapalić czerwoną lampkę w głowie.

4. Bardzo wolne bicie serca. Wydawać by się mogło, że to nic takiego, to może nawet dobrze, że serce się nie przemęcza. Nic bardziej mylnego – żadna skrajność, ani zbyt niskie, ani zbyt wysokie tętno, nie jest dla nas i naszych serc dobra. Warto tu zaznaczyć, że osoby intensywnie i często uprawiające sport będą miały na co dzień wolniejszą akcję serca, co jest jak najbardziej prawidłową reakcją, ale nawet dla nich są pewne dolne, akceptowalne limity.

Oczywiście żadna z tych sytuacji nie jest zero-jedynkowa. Może się zdarzyć, że dziecko straci przytomność w czasie szkolnego apelu, a po badaniach okaże się, że ma zaburzenia rytmu serca. Tak samo w drugą stronę – nie każde dziecko z siniejącymi paznokciami na sto procent ma wadę serca. W każdej sytuacji, w której cokolwiek Was, rodziców, niepokoi, warto zasięgnąć porady lekarza – zawsze lepiej sprawdzić coś o jeden raz za dużo, niż o jeden raz za mało.

Odkryj więcej z Pediatrzy od serca

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej