Przez małe okienko do wielkiego serduszka – poradnik o ECHO dla rodzica i maluszka

Stało się – u twojego malucha konieczne jest wykonanie badania echokardiograficznego. Jak każde badanie wywołuje pewnie wiele emocji zarówno u rodzica, jak i u dziecka. Najbardziej jednak niepokoi nas nieznane – w związku z tym poniżej postaramy się wyjaśnić, na czym polega badanie oraz jak się do niego przygotować, by wizyta u kardiologa była możliwie jak najprzyjemniejsza.

Badanie echokardiograficzne może być przezklatkowe, czyli takie, które bardzo przypomina każde inne badanie USG i polega na przyłożeniu sondy w odpowiednie miejsca na klatce piersiowej dziecka. Innym rodzajem echo jest badanie przezprzełykowe – wówczas sonda jest wprowadzana przez usta do przełyku, a tam przez jego ściany ogląda się serce z bliska. Najczęściej takie manewry wymagają znieczulenia ogólnego, więc badanie jest wykonywane w szpitalu. Na szczęście w wielu sytuacjach zupełnie wystarczające jest badanie przezklatkowe, więc to jemu poświęcimy dzisiejszy wpis.

Jak już wspomnieliśmy, cała procedura przypomina USG innych okolic ciała – jest to więc badanie bezpieczne, niebolesne, nie wymaga szczególnego przygotowania, odstawiania ani przyjmowania określonych leków. Nie wiąże się również z pobytem w szpitalu – może być wykonane ambulatoryjnie, czyli na wizycie w poradni. Oczywiście to wszystko nie oznacza, że każde dziecko wchodzi do gabinetu i z niego wychodzi z szerokim uśmiechem na twarzy. Jest jednak kilka rzeczy, które możemy zrobić, by tak właśnie było!

Przede wszystkim dziecko musi wiedzieć, co je czeka. Spróbujmy wytłumaczyć maluchowi krok po kroku, co będzie się z nim działo – nawet, jeśli wydaje nam się, że niewiele z tego zrozumie lub zapamięta. Słowo klucz: wydaje nam się! Tu ważna uwaga – nie straszmy dziecka lekarzem, pielęgniarką czy kimkolwiek (lub czymkolwiek) innym związanym z opieką zdrowotną. Jak bowiem dziecko ma spokojnie dać się zbadać, jeśli w kółko słyszy: „jak będziesz niegrzeczny, to pójdziemy do pani doktor i zrobi ci zastrzyk!”, „nie ruszaj się, bo przypniemy cię do tego łóżka i zostawimy dopóki się nie uspokoisz” albo inne podobne groźby? Jednocześnie ważne jest też, żeby nie kłamać – na przykład jeśli nie wiemy, jak długo będzie trwało badanie, nie mówmy, że „zajmie tylko chwileczkę”.

No właśnie, ale jak długo takie echo serca trwa? To zależy. Jeśli w badaniu nie znajdziemy niczego niepokojącego, a dziecko współpracuje, to jest to raczej szybka sprawa – bezpiecznie można założyć, że czas nie powinien przekroczyć 10 minut. Jeśli natomiast coś przykuje uwagę lekarza lub dziecko będzie niespokojne, to oczywiście czas się wydłuży.

A jak wygląda badanie? Lekarz przykłada sondę USG do konkretnych miejsc na klatce piersiowej dziecka, a żeby uzyskać obraz, pomiędzy sondą a skórą musi znaleźć się żel do USG. Chociaż sama procedura jest niebolesna, to z kilku powodów może być nieprzyjemna:

  • zimny żel – niestety, w niewielu miejscach są dostępne podgrzewacze do żelu
  • ucisk na brzuszek – jedno z miejsc, do których przykładamy głowicę, znajduje się w górnej części brzucha, tuż pod mostkiem. Żeby uwidocznić serce, trzeba tam czasem przyłożyć trochę siły – nadal nie aż tyle, żeby doświadczenie było bolesne, ale na pewno dziecko nie będzie fanem działań lekarza
  • wymuszona pozycja – dziecko przez cały czas trwania badania musi leżeć na płasko na plecach (jeśli jest małe), ewentualnie położyć się na lewym boku (w przypadku starszych dzieci)

Wszystkie te niedogodności mogą wywołać u dziecka niepokój i płacz – a to utrudnia wykonanie badania i wydłuża czas jego trwania.

W takim razie: jak możemy pomóc? Pamiętając o kilku drobnych sprawach:

  • badanie w porze drzemki – tak, echo serca można zrobić na śpiocha! Dziecko jest wtedy spokojne, nie płacze i nie porusza się gwałtownie, a to stwarza idealne warunki do badania. Wiadomo, że wyprawa do przychodni może zmienić rytm dnia bobasa i nici z naszych wspaniałych planów, ale warto wiedzieć, że wcale nie trzeba dziecka wybudzać przed wejściem do gabinetu – a nawet wręcz przeciwnie!
  • posiłek przed badaniem – do echo serca nie trzeba być na czczo, więc po co dokładać małemu człowiekowi dodatkowego stresu generowanego przez burczenie w brzuchu? Warto zadbać o to, żeby niemowlę nakarmić na krótko przed badaniem. Niektórzy lekarze pozwalają nawet na karmienie piersią w trakcie badania. Istnieje wówczas większa szansa na to, że maluch zaśnie, a wtedy: patrz punkt wyżej.
  • odpowiednie ubranie – zwłaszcza u niemowląt i małych dzieci jest to bardzo ważne. Wyobraźmy sobie: mamy pełny sukces, dziecko nakarmione tuż przed wizytą, zasnęło smacznie. Wchodzimy do gabinetu, a tam… trzeba malucha rozebrać od pasa w górę. Jeśli uda się ściągnąć przez głowę bodziaka i przy tym nie obudzić dziecka, to świetnie, ale spójrzmy prawdzie w oczy, jak często spełni się taki idealny scenariusz? Dlatego na badanie warto założyć rozpinane ubranko, w którym bez jego całkowitego zdejmowania odsłonimy całą klatkę piersiową.
  • rozpraszacze uwagi – pewnie będzie to kontrowersyjny punkt, ale jesteśmy zdania, że w czasie wizyt lekarskich niemal wszystkie chwyty są dozwolone. Jeśli od współpracy małego człowieka zależy dokładność badania – a tak jest w przypadku echokardiografii – to warto pamiętać o wzięciu ulubionej zabawki, rozważyć możliwość puszczenia dziecku bajek lub pozwolić na pogranie w ulubioną grę.

Pamiętajmy także zadbać o to, żeby dziecko w czasie planowej wizyty było zdrowe – bez infekcji. Wiemy oczywiście, że u żłobkowicza czy przedszkolaka łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale to naprawdę jest w interesie nas wszystkich. Po pierwsze, w czasie choroby nawet dorosły człowiek ma gorsze samopoczucie, a co dopiero maluch! Wszystko drażni, nos zatkany, kaszel męczy, w gardle drapie, a tu jeszcze każą się położyć w obcym miejscu i grzecznie leżeć bez ruchu. Niedoczekanie! Poza tym infekcję czasami widać w echo – na przykład w postaci płynu w osierdziu, którego w prawidłowych warunkach nie powinno tam być za dużo. Oznacza to konieczność zgłoszenia się na kolejną, kontrolną wizytę, wtedy już bezwzględnie w stanie zdrowia. A to, nawet mimo wzorowego przygotowania się według powyższych wskazówek, nadal stres dla dziecka – zupełnie niepotrzebny i możliwy do uniknięcia. Po trzecie wreszcie: do kardiologa zgłaszają się często dzieci z poważnymi chorobami układu krążenia, dla których nawet zwykłe przeziębienie jest groźne. Jeśli nie ma takiej potrzeby, nie narażajmy ich na potencjalnie ciężki przebieg infekcji złapanej w poczekalni i jej groźne powikłania.

Co po badaniu? Zadziałajmy szybko na sprawę najbardziej uwierającą – wytrzyjmy dziecko dokładnie z żelu i ubierzmy je. Żel jest co prawda na bazie wody, więc ostatecznie wyschnie i nie pozostawi śladów, ale siedzenie w mokrym ubraniu nie jest niczym przyjemnym. Na wynik nie musimy długo czekać – jest przekazywany od razu w czasie wizyty. I już! To wszystko. Mamy nadzieję, że teraz strach przed wizytą będzie miał znacznie mniejsze oczy ;).

Odkryj więcej z Pediatrzy od serca

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej